Kudowa pełna czeskiej mowy, jeszcze wyraźnie wiejska, ujmująca prostotą. Tak zobaczyła ją w swojej powieści Julia Molińska-Woykowska. Poznańska pisarka, publicystka i kobieta, której współcześni poświęcali sporo uwagi.
Opowieści
Mówią, że dawno temu, choć żyją jeszcze ludzie, którzy dobrze pamiętają tamte czasy, po górach ziemi kłodzkiej wędrował pewien przewodnik. Znał niemal każdą ścieżkę. Każdy strumień i każdą górską dolinę. Wiedział, gdzie o poranku słońce wschodzi najpiękniej, gdzie wśród drzew…
Legenda o przewodniku, który zaprzyjaźnił się z Liczyrzepą
Kamienny słonik pod Śnieżnikiem miał kiedyś sąsiada. I to całkiem dużego. Tuż obok rzeźby stało schronisko. Zatrzymywali się w nim turyści, spotykali artyści. Budynek zniknął w 1971 roku. Słonik został i dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli góry. Zatrzymaj się na chwilę…
Słonik został. Historia schroniska, które zniknęło spod Śnieżnika
W Dusznikach-Zdroju znajduje się restauracja Rubato, sąsiadująca z Teatrem Zdrojowym, w którym młody Chopin dał swój pierwszy koncert. Mieszkańcy opowiadają legendy o dźwiękach fortepianu, które wieczorami słychać w okolicy. W sierpniu, podczas Festiwalu Chopinowskiego, opowieść ta staje się jeszcze bardziej żywa, przypominając, że niektóre dźwięki nigdy nie umierają.
Dźwięk, który został w Dusznikach-Zdroju
Dziennikarze , a w ślad za nimi turyści, wciąż nazywają ziemię kłodzką mianem Kotliny Kłodzkiej. Dlaczego? Warto pamiętać, że ziemia kłodzka i Kotlina Kłodzka to nie jest to samo miejsce. Choć wiele osób je myli.
Kotlina Kłodzka czy ziemia kłodzka? Dlaczego dziennikarze mylą te nazwy
Są miejsca, które pamiętają więcej, niż chcą opowiedzieć. I są ludzie, którzy potrafią tę pamięć zobaczyć. Katarzyna Surówka z Kłodzka, znana jako Katia, od lat zatrzymuje zabytkową architekturę ziemi kłodzkiej.
Katarzyna Surówka. Rozmowa o tym, jak zatrzymać kamień w wodzie
Kiedy jesienią 2014 roku założyłem Retro Futbol, który skupiał się wyłącznie na historii piłki nożnej, nie spodziewałem się, że będzie to jedna z niewielu rzeczy w moim życiu, z której jestem naprawdę dumny. I choć dziś nie działam już na portalu, który z dnia na dzień rozwija się coraz bardziej,…
O chłopcu, który kopał piłkę. Droga z Ołdrzychowic Kłodzkich na Stadion Narodowy
Kiedy byłem mały i pytałem ojca o coś, na co nie znał odpowiedzi, mówił: „a co ja Filipek?” Nie rozumiałem. Mieszkałem w Ołdrzychowicach Kłodzkich, kopałem piłkę, słyszałem legendy o zaginionym dziecku które podobno wpadło do kanału biegnącego przez wieś. Filipek był dla mnie wtedy tylko słowem. Czymś co dorośli…
Dlaczego Filipek?
Ziemia kłodzka jest piękna. To widać od razu. Góry, uzdrowiska, szlaki, kolory. Zdjęcia robią się same, widoki nie potrzebują filtrów. Dla turysty to miejsce jak pocztówka. Dla mieszkańca pocztówka, która długo leżała w szafie. Bo tu wieczorem często nie spotkasz żywego ducha. Nie dlatego, że ludzie…
Pocztówka, która długo leżała w szafie
Filipek Fediuk to nie legenda — to człowiek, którego pamiętają konkretni świadkowie. Mieszkał w Starym Waliszowie, niewielkiej wsi w ziemi kłodzkiej, i miał dar, którego nikt do końca nie potrafił wyjaśnić. Mówi się o nim do dziś — cicho, przy stole, jakby głośniej było nie wypada. Są ludzie, o których nie pisze się w podręcznikach.…
Filipek Fediuk — jasnowidz ze Starego Waliszowa, którego przepowiednie pamiętają do dziś
- 1
- 2
- Następne »








